Reklama w obliczu novum

Skuteczność tradycyjnych form reklamowych regularnie spada. Dlaczego obserwujemy tego rodzaju zjawisko? Co zmieniło się w mentalności społeczeństwa – rosnące oczekiwania,  przesyt, zmęczenie archaicznymi metodami? Badamy!

Każda istniejąca forma reklamy była w swoim czasie nieodkrytym lądem, zarówno dla marketerów, jak i odbiorców. Jednak to nie od daty ważności zależy jej skuteczność, ale od umiejętności przenikania się i stopnia akceptacji innych wpływów. Gdyby podzielić standardowe, powszechnie znane formy istniejące w XX wieku, nie moglibyśmy nie pokusić się o wyróżnienie oczywiście reklamy radiowej, telewizyjnej i prasowej. Ta ostatnia, pojawiła się w dziejach mediów jako pierwsza. Jest to najbardziej tradycyjna metoda, która oddziałuje na zmysł wzroku. Zamieszczane w gazecie treści muszą przykuwać uwagę, mogą działać obrazem i treściami pisanymi. W tradycyjnej rozkładówce nie jest to nic, co mogłoby zostać niezauważone, jej cena również nie jest wysoka, ale skuteczność znacznie ograniczona. Po wynalezieniu radia reklamy zyskały nowe życie. Od tego momentu pomiędzy muzyką zaczęły istnieć przerwy na lokowanie produktu. Tak, lokowanie to być może zbyt odważne stwierdzenie, patrząc przez pryzmat prymitywności dawnych form reklamowych, ale jednak był to początek tego, co dziś nazywamy product placement. Odbiorca wsłuchując się w muzykę, był nagle wyrywany z tego świata i przenoszony zupełnie gdzie indziej. Chcąc nie chcąc, jego uwaga skupiała się nagle na czymś innym. To tembr głosu, modulacja, koncept, a nawet poczucie humoru kreatorów ogłoszenia decydowało, i nadal decyduje, o tym na jak długo produkt zostanie w pamięci słuchacza. Po pojawieniu się telewizji można by pokusić się o stwierdzenie, że wynaleziono złoty środek. TV nie wykluczyła poprzednich nośników, wręcz wspomogła i odświeżała ich skuteczność. Kontynuacje reklam telewizyjnych w radio i prasie były do niedawna niemalże gwarantem sukcesu… Łącząc fonię i obraz, pobudzały u człowieka zmysł wzroku i słuchu – kapitalny pomysł! Zatem dlaczego w roku 2015 odchodzimy od odbiorników podczas reklam lub zmieniamy kanał? Znudzenie – oto przyczyna.

Współczesny odbiorca potrzebuje dodatkowych bodźców, czegoś niezwykłego, czegoś do przemyślenia. Nie wystarczy już tylko zaskoczyć i czekać na efekty w postaci rosnących słupków sprzedaży. Jednak to nie jedyna przyczyna, można by mnożyć badania, analizować ankiety, nie tędy droga. Obecnie i klient, i odbiorca poświęcają swoją uwagę czemuś, co na to zasługuje. Wystarczyło pojawienie się kilku niestandardowych przekazów, by teraz móc rozmawiać o początku ewolucji, nie bójmy się tego określenia ;). Zaczynamy zwracać uwagę tylko na to, co zaspokaja bezpośrednio nasze potrzeby. Odpowiedzią na takie oczekiwania są reklamy w mediach społecznościowych i content marketing. Artykuły na blogach (tak, też w przypadku Montovnii!), posty na portalach społecznościowych, e-newsletter’y, grafiki, filmy i krótkie materiały video, a także podcasty, to zaledwie początek reklam XXI wieku, w jakim kierunku dążymy?

Marka poprzez content marketing absolutnie nie ukazuje bezpośrednio tylko swoich produktów, wręcz przeciwnie, przemyca je z niezwykłą delikatnością i smakiem. Najważniejsze, co przekazuje, to pożywka dla umysłu. Zatem budowana jest atmosfera rozwoju i zdobywania klienta, który zaczyna obserwować kreacje reklamową z zaciekawieniem, odnajdując przy okazji odpowiedź na swoje potrzeby. Metoda perswazji na zasadzie uświadamiania potrzeb jest jest w tym przypadku idealnie opanowana. Tak wartościowe treści przemycane do umysłu odbiorcy powodują nie tylko kupno produktu, ale gwarantują wartość dodaną w postaci pozytywnego nastawienia do wizerunku danej marki, a w konsekwencji często nawiązanie dłuższej relacji klienta z marką i utożsamienie z nią.  Obecnie około 80% konsumentów preferuje reklamy produktów za pomocą filmów i artykułów[1]. Takie formy z pewnością zatrzymują – przykłady?

Zacznijmy od jednej z ciekawszych realizacji na youtube.com. Idealny przykład marketingu wartości i story tellingu. Historia opowiedziana w niezwykły sposób. Reklama trwająca 2:36 min., dopiero po upływie nieco ponad minuty przemyca pudełko z nazwą marki. Przez cały czas trwania materiału obcujemy z estetycznymi, pięknymi obrazami, nie uświadamiając sobie, że jest to reklama biżuterii – a jednak. W tym przypadku produkt został zaprezentowany na bazie uczucia dwóch głównych bohaterów, a historia dość kontrowersyjna z motywem związku studentki z wykładowcą, bawi i jednocześnie zaciekawia na tyle, by odbiorca nie przełączał się na inny film.

fhfd

Takich inspiracji Montovnia nigdy nie ma dość, nie możemy się powstrzymać, by nie wspomnieć o kultowym już filmie marki Viva Viena. Kolejny wyśmienity story telling, wprost dla branżowych smakoszy. Jawa czy sen? Przebudzenie było tak silne, że spowodowało u nas atak śmiechu ;). Oceńcie film sami! Na pewno i w Was drzemie dusza aktorska i praca na planie własnych produkcji…Oto jak z przymrużeniem oko potraktować można Fashion Film.

Wśród bogactwa reklam na youtube.pl i w telewizji, a także w mediach społecznoiściowych, istnieją jednak też takie, które mają jawny cel. Ukazują brand,  przypisując mu nawet cenę, ale obraz jest na tyle estetyczny, lekki i przyjemny,  że z przyjemnością oglądamy spoty. Przykładem jest marka H&M. Magii i uroku filmowi reklamowemu dodaje zaangażowanie do projektu jednej z najsłynniejszych modelek: Mirandy Kerr.

hsdhhdhhd

 

Skoro już piszemy o magii, tak H&M ewidentnie potrafi czarować. Zmiana stylistyki muzycznej, powrót do korzeni, które wywołują u odbiorców pozytywne uczucia, wrażenie sztuczek magicznych i teleportacji bohaterów….polecamy materiał.

hshdhhd

Trzeba przyznać, iż ostatnie kampanie tej marki są pomysłowe i interesujące, wraz ze wszystkimi kanałami dojścia do klienta – chociażby udostępnianie postów na facebook’u w celu uzyskania zniżki na zakupy z nowych kolekcji (custom publishing).

W jaką stronę podążają kolejne trendy reklamowe, tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ale jednego jesteśmy pewni: pomysłów Montovni! 😉 Jeżeli jesteście ciekawi, co rodzi się w naszych głowach – zaryzykujcie odrobinę!

 

[1] „Content marketing – raport specjalny” [w:] M&M, luty – marzec 2015, nr 2–3, s. 66.

Źródła:  www.youtube.com/Edge Media SG, „M&M”, luty – marzec 2015, nr 2.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *